Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki dla dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki dla dziecka. Pokaż wszystkie posty
Ekolodzy czy Ekonieboracy?

sobota, kwietnia 11, 2020

Ekolodzy czy Ekonieboracy?

Teraz kiedy świat zaskoczył nas zmianą klimatu, i pandemią, my ludzie zaczęliśmy mocniej zwracać uwagę na swoje życie i stosunek do innych ludzi.. i do natury. Każdego dnia uczymy się czegoś nowego. Najlepiej poznajemy świat widząc na własne oczy jak na niego wpływamy i wiemy już, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Dziś jednostka znaczy tyle co grupa, bo zmiany zaczynać musimy od siebie samego, abyśmy my, bliscy i wszyscy mogli skorzystać z tego dobra. Tak naprawdę od każdego z nas zależy przyszłość całej planety. Dlaczego więc nadal nie czujemy się winni jeśli nie robimy czegoś w trosce o przyszłość ludzkości? Powiem Wam. Bo wciąż jesteśmy niedoinformowani, bo w niektórych kwestiach przez cały czas jesteśmy Ekonieborakami!
Przecież to nie tak, że teraz wystarczy się ograniczać w zaśmiecaniu, czy marnotrawieniu. Mamy taki czas, że trzeba zacząć mysleć wstecz - czyli wręcz sobie odmawiać pewnych dotychczasowych przyjemności i 'głupot'. Przyznam, że z mojego punktu widzenia nie wymaga to ogromnego wyczynu, bo sama od ładnych kilku lat w każdej prostej codziennej czynności podążam za wzorcem idealnej gospodyni domowej. KLIK Wraz z mężem obraliśmy bardzo odpowiedzialny tryb życia, który zmierza do oszczędności, a co za tym idzie bliżej nam iść w stronę Ekologii. Poza tym, od czasu gdy mieszkam w Irlandii Północnej gdzie szczególnie ważnym sposobem dbałości o Świat jest recykling - czyli odzysk rzeczy, ponowne wykorzystanie, prowadzę bardzo przyjazny dla środowiska styl życia. 
Hmm jednak myślę tak sobie, że nikt, i ja także, nie jest idealny w swojej egzystencji. Wiem to już na pewno po przeczytaniu książki, którą jakiś czas temu kupiliśmy w Muzeum Mydła i Historii Brudu KLIK dla naszego synka. Teraz kiedy razem z synem czytamy książkę Draka Nieboraka uświadomiłam sobie, że mimo to co już wiem i jak żyję, jeszcze sporo chcę zmienić w kierunku Ekologii. Trudno wymagać od dziecka, aby był we wszystkim Ekologiem, ale my dorośli możemy więcej... Czytamy z dzieckiem książkę, aby umiało nazwać rzeczy związane z Ekologią, a sami żyjemy z jej założeniami w zgodzie. Dajemy przykład dziecku. Uwierzcie mi - to wcale nie jest trudne! Chcemy każdego dnia żyć lepiej i pokazywać swojemu dziecku więcej w tym temacie. Mogłabym tutaj rozpisywać co robię a czego nie robię dobrze i w zgodnie z założeniami Ekologii, ale może zacznę od tego co taki  przeciętny Ekonieborak robi, lub co jeszcze do niedawana robił w swoim życiu..
Otóż ten bohater, któremu wydawać by się mogło niewiele do pełni szczęścia brakuje, żyje w swoim przeciętnym domku razem z pupilem i za każdym razem przytrafiają Mu się życiowe niespodzianki wynikające z braku Eko rozumku. Ekonieborak wprawdzie jest już dorosły, ale Autorki wierszy, ilustracji i całej książki pokazują Go w prawdziwym świetle, tak jak na to zasługuje - na szczęście w zabawny sposób. Wspaniałe ilustracje, i nieprzeciętne rymowanki o codzienności Ekonieboraka sprawiają, że czytelnik mały i duży doskonale wie z Kim ma do czynienia. Dodatkowo można dowiedzieć się wielu faktów o przedmiotach codziennego użytku, o statystykach i liczbach równie zaskakujących, jak to co się ostatnio na świecie dzieje... Wszystko to w dobrze brzmiących rymach - dużo lepszych od moich (tych poniżej) ;) Na każde niepowodzenie spieszy z poradą Profesor Sumienie, to On wyłapie każde Ekonieboraka przewinienie.
Zapytacie jakie? 1. Największy problem zaczyna się już od rana i trwa do wieczora, a tym problemem Ekonieboraka jest woda marnotrawiona. 2. No i promocje, wyprzedaże, jak by nie spojrzeć zbędne po sklepach wojaże. Bo co z tego, że to mega paka, jak niezjedzona i nieużyta przez Ekonieboraka. 3. Później rzecz jest o pupilku i jego odchodach. W samej Warszawie te nie sprzątnięte z trawniczka przez Pana kochanego, przyczyniają się do usuwania rok rocznie w ilości aż 657 razy wagonu dwudziesto-tonowego...
4. No tutaj można by winę zwalić na pupila, ale jak wytłumaczyć takie nagminne przewinienie jakim jest niby przypadkowe Ekonieboraka śmiecenie. Zapomniał, nie zauważył, upuścił i zostało, a nie ma już siły sprzątnąć, lub ułożyć już czasu brakowało. 5. Ekonieborak przeciętny na wsi nie mieszka, rower używa tylko od święta. Do sklepu za rogiem terenówką jedzie każdego dnia, wprawdzie nie trzeba, ale On może bo auto pokaźne ma. Bak do pełna zalewa aż tryska, a na świecie z dnia na dzień nadmierna CO2 emisja.
6. Teraz jeszcze o domu bohatera, albo o kilku domach, bo tyle mebli i rupieci już w swym życiu zużył, że można zasilić magazyn duży. Lecz to nie koniec, ta zacna kolekcja wciąż wzrasta. Część w domu, a część już na wysypisku, paru takich Ekonieboraków i hałda przysłoni pół miasta. 7. Jak już wyrzuca to bez znaczenia co i gdzie. On ma do pojemnika, do skupu, dla biednych sortować? To jakieś żarty - co to, to NIE! Recykling a coż to za nazwa, to chyba nie w tym kraju, to tylko na zachodzie takie zwyczaje mają. 
8. Wreszcie bohater chciał być na czasie, zakupił sprzęty klasy A, w tym nowa pralka w użyciu każdego dnia. (na spodnie, na białe, na buty, na kolor, od święta, robocze, i to co zostało.) 9. A oprócz tego: komputer, tv, lampka przy biurku, akwarium z diodami na dwa przedłużacze, w domu aż decybela w uszach skacze.
Co się stało, że ten Ekonieborak zmienił się w dojrzałego i dorosłego Ekologa? Tego właśnie dowiecie się z tej przezabawnej książki. Powiem Wam że można się zmienić, szczególnie wtedy jeśli staracie się żyć oszczędnie. Pochwalę się, że według założeń tej książki tylko jeden jedyny krok dzieli naszą rodzinę od bycia Ekologami. I mam taką nadzieję, że ta czytanka sprawi, że nikt z nas nie zrezygnuje z tej ważnej w naszym życiu roli, a punkt zostanie wyeliminowany, lub choćby zredukowany. Jest to jazda autem, którą kocham po prostu! A jak jest u Was? Czy pracujecie nad poprawą życia w imię Ekologii i czy Wasze dzieci robią to z Wami? Myślę, że książka, która co prawda została wydana jeszcze przed narodzinami naszego synka bo w roku 2012, sprawi, że jeszcze milej spojrzymy na styl naszego życia z uśmiechem i nadzieją na dobrą przyszłość naszą i naszych dzieci.


gość świąteczny

sobota, grudnia 15, 2018

gość świąteczny

Kiedy w 2017 roku umiera autor słynnej serii książek o Misiu Paddingtonie - Michael Bond, autorzy pewnej historii postanawiają wydać książkę, i kontynuując tym samym cykl książek o znanym misiu pokazują tym razem na czym polega magia Świąt. Najnowsza książka o tematyce Bożonarodzeniowej - "Paddington and the Christmas Visitor" to opowieść o Kimś, kim w Święta może zostać każdy z nas. Od małego (do chwili aż nie poznamy prawdy jaką uznamy za słuszną) zastanawiamy się co przyniesie nam na święta Mikołaj. Małe dzieci piszą do Niego listy, i czekają.. wyobrażają sobie jak On wygląda i kiedy przychodzi. Śnią o Nim. A tak naprawdę każdy z nas może zostać Świętym Mikołajem. 
"Mamo, a kiedy przyjdzie Mikołaj"; "Mamo, a czy Mikołaj przyniesie mi prezenty?"; "Mamo, ale ja nigdy nie widzę Mikołaja, czy On w ogóle istnieje?"; "Mamo tyle lat czekam, aby go spotkać, Mikołaja nie ma!" 

Nic bardziej mylnego. Święty Mikołaj istnieje! Może by tak przeczytać mądrą książkę o Misiu Paddingtonie i o pewnych odwiedzinach? Zanim damy ją dziecku do ręki, zastanowić się, i zmienić sposób wręczania prezentów, może za wiele mówić nie trzeba, lepiej poczytać. Ja miałam czas na poznanie tej książki, bo kiedy po raz pierwszy zabawnie czytałam ją Alexandrowi, gdy był już czas Bożego Narodzenia ja dobrze zrozumiałam jej treść, choć moje dziecko jeszcze nie. Przede wszystkim książeczka jest w języku angielskim, więc Alexander zdążył już się sporo nauczyć od ostatniego razu. Czytana teraz przez mojego synka treść, nawet po jednym słowie - już staje się zrozumiała. I nie chodzi tu bynajmniej o język angielski a o zawartą magiczną myśl w tej książce. Kim jest Święty Mikołaj? Mikołaj jest tym kimś, kto przychodzi do nas w Święta, ktoś dla nas bardzo pozytywnie zaskakujący. Ktoś wnoszący nowości do naszego życia. Podający pomocną dłoń, a czasem nawet sobie z tego nie zdaje sprawy... I wcale nie musi to być Stary dziadek z brodą, bo przecież Mikołaj też był kiedyś młody..
Paddington and the Christmas Visitor z przepięknymi ilustracjami Becky Cameron, chwyta za serce i jak to przystało na dobrą brytyjską książeczkę, czyta się ją rytmicznie i z ogromnymi wrażeniami. Opowiadana jest przez narratora, o pierwszych Świętach Paddingtona u Rodzinki Brownów, kiedy to po raz pierwszy Jonathan uczył Misia ubierać choinkę. Potem Miś Paddnigton zauważa za oknem pewnego odwiedzającego ich dom gościa, który wspina się po dachu z ogromnym workiem. Hmmm. Oczywiście w Święta wszyscy myślimy bardziej przyjaźnie, i niektóre wydarzenia są wręcz magiczne.. Podobnie w tej opowieści, Miś wreszcie poznał Santa. Tak przynajmniej Mu się wydaje. I choć wszystko nie jest tak pozytywne na jakie wygląda, to jednak często wystarczy wyobrazić sobie.. nieco lepiej, i tak, jak sprawia nam radość. Tak właśnie ujrzeć to. Więc jest i Mikołaj, są też prezenty, życzenia, radość i wreszcie przekonujemy się Kim jest Mikołaj i co tym razem nam przyniósł.
Z mojego punktu widzenia książka jest fantastyczna, ładnie napisana, urozmaicona wesołym słownictwem. Poza tym, co jest oczywiste w literaturze angielskiej przepełniona humorem. Misiu na prędko łapie się sań i już lata, a potem razem z przybyszem robią aniołki na śniegu. Może nie wszyscy mieli okazję już nauczyć się przeżywania Świąt w czasie dzieciństwa, nigdy nie jest za późno dla Misia, dla złodziejaszka, ani nawet dla nas rodziców..
Kochani nie wszędzie można kupić tę książkę, ale na pewno na stronie sklepu Marks and Spencer (całkowity zysk trafia na szczytne cele). Czasem na portalach sprzedażowych angielskich. Polecam Wam mój artykuł sprzed dwóch lat, gdzie obejrzycie film kampanii reklamowej MandS na YouTube. To dokładnie zobrazowana opowieść książkowa, Poza tym polecam serię o Misiu i Jego przygodach w Londynie, szczególnie tę zatytułowaną: "Paddington i świąteczna niespodzianka".

czym jest las?  - Dziwolągi

sobota, lipca 21, 2018

czym jest las? - Dziwolągi

Oto, gdy tak sobie spacerujemy w lesie, leśną dróżką, widzimy dookoła drzewa, zieleń i w sumie jego panowanie nad nami. To co przez wiele lat wzrastało, stało się teraz olbrzymie, więc my ludzie postanowiliśmy i tak znaleźć sposób, aby mieć nad tym 'władzę'. Wraz ze wzrostem naszej populacji, zapotrzebowanie na teren uległo zwiększeniu. Wszędzie tam, gdzie przybywa ludzi, tam potrzebujemy budulca. Chodzimy, spacerujemy, podziwiamy, i wciąż mamy jednak władzę nad lasem. Piły, kłusownictwo, a nawet nasze głosy, których lękają się mieszkańcy lasu. Gdy dłużej pospacerujemy (spokojnie) zauważymy, że las to nie tylko piękno natury, nie tylko to, co cieszy oko człowieka. Las to miejsce, gdzie zamieszali słabsi od nas, zwierzęta. W sumie zmuszeni tam zamieszkać, żyją w swoich 'domkach'. Książka 'Dziwolągi' jest w gruncie rzeczy o nas ludziach. Kim my ludzie jesteśmy dla słabszych gatunków? Nie zobaczycie więc w niej tylko pięknych, zielonych obrazków, choć ilustracje Cristiany Sitji Rubio są przepiękne, ale niektóre wręcz surrealisyczne (mające pokazać to, co niedostrzegalne oczami ludzi, a dostrzegalne oczami zwierząt). Właśnie dlatego przede wszystkim, gdy kupiłam ten hit książkowy już ładnych kilka miesięcy temu, postanowiłam Mu się przyjrzeć dokładnie. Właściwie sygnał o tym co w środku znajdę dała mi moja przyjaciółka. Jak zwykle słuchając Jej porad, przejrzałam książkę zanim pokazałam ją mojemu dziecku. Dopiero od niedawna i stopniowo odkrywamy książkę z synkiem.
Oczywiście zaczęliśmy od okładki, którą w sumie już znamy, która wygląda znajomo i naprawdę pięknie. Jest zielono, jest choinkowo, jest naturalnie. Przewracamy strony, trochę czytamy. Widzimy zwierzęta, lisy, niedźwiedzie, zajączki, wiewiórkę. Poznajemy je troszkę lepiej, bo może wcześniej w lesie na spacerze nie mogliśmy ich zobaczyć ze względu na to, że nie chcą nam przeszkadzać i wolą żyć z dala od nas: Pewnego dnia zwierzęta wybierają się na bal, wychodzą ze swoich domów, norek, dziupli i wyruszają nieco dalej, aby dobrze się bawić 'na balu'. Po powrocie okazuje się, że nie mają już swoich domów, i muszą spać pod gołym niebem, ba.. nawet muszą się przeprowadzić. Zwierzątka mądrze postanawiają poznać oprawców niszczących ich miejsce zamieszkania, którymi okazują się 'dziwolągi'. Do czego posuną się zwierzaki, aby dziwolągi zrozumiały czym jest las dla zwierząt?
O dalszych losach bohaterów przeczytacie w książce, choć może już się domyślacie jak natura sobie radzi w takich sytuacjach. A może jednak czasem staje się bezbronna wobec dziwolągów. Pytanie tylko, czy musi to tak wyglądać? Czy może jednak lepiej chodząc w lesie być spokojnym, czy może kwiatki lepiej zrywać na pełnej bylin polance, a budując osiedla czy agroturystykę najpierw dobrze poznać teren, kto w nim zamieszkuje..
Ciekawy ten las wydawnictwa Dwie Siostry! Poznajmy go bliżej i ciszej. Malowany częściowo pastelami przez ilustratorkę (jestem pod ogromnym wrażeniem obrazków). Przeglądamy 23x32cm, rozkładając na stole. Więc kolejno 44 strony oglądamy. Czytamy ciekawą opowieść napisaną prostym językiem przez Cristóbala Leóna i Cristinę. Na tym etapie wieku naszego synka robimy to powoli. Potem idziemy do lasu, i sprawdzamy, czy może uda się przyrównać rzeczywistość do opowieści, opowieść do rzeczywistości? Idziemy zobaczyć czym jest las, i staramy się nie być dziwolągami.

Pan Sowa jedzie na wakacje - zielona książka o życiu w lesie (dla dzieci)

sobota, kwietnia 28, 2018

Pan Sowa jedzie na wakacje - zielona książka o życiu w lesie (dla dzieci)

Ostatnimi czasy razem z dzieckiem bardzo dużo czasu spędzamy na łonie natury, spacerujemy, podziwiamy drzewa, i kwiaty, natrafiamy na nowe zjawiska przyrodnicze, przyglądamy się kwitnącym roślinom. Zazieleniło się i po długiej zimie wraz z nową porą roku - wiosną pojawiło się mnóstwo pytań, które synek zdaje nam rodzicom. Po powrocie z Polski, moje dziecko zainteresowało się szczególnie lasem, wspomina czas, gdy spacerowaliśmy w jednym z lasków w moim rodzinnym mieście. Przyznam się, że dość trudno tutaj w Irlandii powrócić do tamtego miejsca, próbując odnaleźć znajome zwierzątka, lub roślinność - nie jest to takie łatwe, gdy za oknem panuje zupełnie inny klimat, a zwierząt nie spotkamy już zaraz po wyjściu z domu. Musielibyśmy wybrać się na wycieczkę nieco dłuższą... 
Nie zmienia to faktu, że życie niektórych zwierząt tutaj nie różni się praktycznie wcale od życia tych zwierzątek w Polsce. Właśnie widząc zainteresowanie mojego dziecka lasem i leśnymi zwierzętami, jeszcze będąc w Polsce kupiłam Mu w Ikea książkę Pan Sowa jedzie na wakacje. Pozycję tą synek przegląda każdego dnia, i niektórzy bohaterowie są Mu bardzo znani - jak choćby wiewiórka, na którą natrafiamy też spacerując po irlandzkim parku, czy sroka, która zawadiacko podlatuje na nasz płot w poszukiwaniu jakiegoś interesującego kąska. Liski, myszki, i inne zwierzaki - Alexander zna głównie z opowiadań. Sowę (głównego bohatera) rozpoznaje z naszej wycieczki do Zoo.
Przygoda z książką w ręku rozpoczęła się w Polsce, a kontynuujemy ją w domu. Początkowo wieczorem, gdy opowieść o Panu Sowie - nauczycielu leśnym, czytałam synkowi przed snem. Moc wrażeń sprawił, że po przebudzeniu moje dziecko zaszyło się w swoim namiocie przeglądając ją ponownie. Ostatnio książkę przegląda w naszym ogrodzie. W książce wszystko się zieleni, mnóstwo jest drzew, liści, szyszek, a nawet patyczków. To właśnie przez owe patyczki (źle policzone) nastąpiło spore zamieszanie. W czasie wakacji Pana Sowy, podczas urlopu na który udał się ten nauczyciel doszło do zaginięcia jednej z uczennic - małej myszki. Myszka wraz z pozostałą ekipą leśnych zwierząt pozostawała pod opieką edukacyjną sroki - zastępczyni urlopującego Pana Sowy. Jak potoczy się dalej historia zaginięcia myszki, przeczytacie w dalszej części książki. A wcześniej wiele mądrych nauk, o liściach, o zwierzątkach, i o ich domach, jak żyją i gdzie, co jedzą.
Na szczególną uwagę zasługuje postać Pana Sowy, który jest tutaj nauczycielem w szkole, dzięki któremu uczniowie wiele się dowiadują, uczą się liczyć. Jednakże jak każdy nauczyciel ma On prawo do wypoczynku. W czasie Jego nieobecności rządy szkolne przejmuje przebiegła sroka, która uczy też praktyki, choć takiej dotyczącej ptaków i srok.. Taka z niej egoistka... Choć każde z bardziej doświadczonych zwierząt może coś nowego nauczyć mniejsze i młodsze zwierzątka - to nie zawsze okazuje się to być wiedzą przydatną dla wszystkich... Niewątpliwie Pan Sowa obserwator wie więcej i lepiej może o tym opowiedzieć. Dziecko zachwycone tym opowiadaniem, i wszystkimi zdarzeniami pozostaje w ogromie emocji, jednocześnie edukując się.
Książka z tekstem autorstwa Ulfa Starka, w cenie niezwykle przystępnej, kupując z kartą Ikea Family 7,99 zł, o twardej oprawie, i z mnóstwem oryginalnych ilustracji autorstwa Annn - Cathrine Sigrid Stahlberg świetnie nadaje się dla kilkulatka, także na prezent. Oczywiście należy wspomnieć o całej polityce tworzenia książki przez firmy dla Ikea - papieru i druku książkowego. Dbając o środowisko na każdym etapie produkcji m.in. wybór papieru (pozyskiwany wraz z odpowiednią polityką drzewną). Druk z użyciem tuszu pochodzenia roślinnego, bez zawartości rozpuszczalników, itd.
Przygody Jeża Szymona - weekendownik

sobota, grudnia 02, 2017

Przygody Jeża Szymona - weekendownik


Czy wiecie, że w listopadzie obchodziliśmy dzień jeża? Od lat obserwuję ogromne zainteresowanie zwierzątkiem jeżem, co wcale mnie nie dziwi. Sama mam do tego zwierzaka słabość, i czasem wręcz dyskretnie wychodzę z domu wieczorem, popatrzeć jak buszuje w trawie przed naszym domem aby przedostać się na drugą stronę uliczki. Życie jeża jest bardzo trudne, jeśli przyjrzeć się jego egzystencji, choć trzeba przyznać, że jeż bardzo często świetnie daje sobie radę z wszelkimi problemami. Właśnie o tym, jak żyje jeż i o różnych jego przygodach przeczytamy w pięknie ilustrowanej książce - 'Przygody Jeża Szymona'. Moje dziecko w tym roku też stało się wielbicielem jeża. W roku ubiegłym tworzyli w przedszkolu zabawkową norkę dla tego zwierzątka, wówczas Alexander zrozumiał, że taki zwierzak w ogóle istnieje. Później w domowej biblioteczce znalazła się książeczka o jeżyku, którą dostał w prezencie. Kolejne były w szkole tegoroczne opisy symboli jesieni, owoców, roślin, i zwierząt charakterystycznych dla tej pory roku. Podczas urlopu w Polsce, nowym przyjacielem mojego dziecka został jeż-maskotka, a z kolei czytanką zakupioną z Dadada.pl w Polsce właśnie zbiór opowiadań w twardej oprawie o Jeżu Szymonie. Bardzo zabawne okazało się to, że tak naprawdę, aby poznać bliżej świat jeża, wystarczyło po prostu wyjść z moim dzieckiem za drzwi z domu po zmroku, i na niego popatrzeć. Teraz moje dziecko zadaje mnóstwo pytań o spotkanego sąsiada i mając w domu taką fantastyczną książkę, łatwiej na nie odpowiedzieć, lub najlepiej zachęcić synka do wysłuchania historii. A do tego naprawdę wcale mocno Go przekonywać nie trzeba, gdyż lektura ta jest bardzo wciągająca i 'na czasie'.



maski zwierzaki, świątecznie i karnawałowo z dzieckiem

sobota, listopada 18, 2017

maski zwierzaki, świątecznie i karnawałowo z dzieckiem

Nie ma to jak dobra, nieplanowana zabawa, razem z najbliższymi i z dziećmi. My w tym roku spędziliśmy Halloween w gronie przyjaciół w Polsce, ostatnie dni października były wyjątkowo przyjemnie zaskakujące. Na Andrzejki jesteśmy przygotowani. Jaki okaże się karnawał, a czuję, że będzie niesamowity?! Bardzo fajnie jest ten czas ciekawie przygotować. Są jednak sytuacje nie do końca planowane, szczególnie jeśli jesteście na wyjeździe i nie macie dużych możliwości aby całości dopilnować, a styl party nie zależy tylko od Was. Ja mam tym razem kilka propozycji, które polecam bez dwóch zdań. Dodam, że artykuł nie jest sponsorowany, a jest wynikiem użycia do zabawy przez nasze dzieci dwóch książeczek, a dokładnie zeszytów do ćwiczeń dla dzieci. Co ukryte w zeszytach przeczytacie w dalszej części artykułu. Odkąd mam dziecko przekonałam się, jak bardzo z roku na rok zapominam o swoim wieku i czuję się młodsza, wracam do czasów spontaniczności. Prawdę powiedziawszy wraz z rozwojem mojego dziecka, widzę, że lata biegną jak szalone, ale przez aktywny czas z nim spędzany czuję się lepiej, weselej. Oczywiście w moim przypadku z racji, że jestem mamą na pełnym etacie już samo posiadanie dziecka, to czas przeznaczony praktycznie dla Niego, nasze codzienne rytuały, odrabianie lekcji, ale też zabawa. Do tej pory, do czwartego roku życia Alexandra było głównie tak, że Jego biblioteczkę zasilały "ciocie", babcie, "wujkowie", sporadycznie ja. Teraz dostrzegłam, że moje dziecko odkąd zaczęło chodzić do szkoły, zawęziło swoje zainteresowanie tematyką czytelniczą do ulubionych tematów. Z kolei chcąc nieco te upodobania poszerzyć (o wybrane przeze mnie ;)) postanowiłam wybrać Mu z tych zagadnień ciekawe książki, które napisane są w tak humorystyczny sposób, że moje dziecko chętnie ich słucha, lub aktywnie rozwiązuje.

Weekendownik - City Atlas: Travel the World with 30 City Maps

sobota, września 30, 2017

Weekendownik - City Atlas: Travel the World with 30 City Maps

Moje dziecko uwielbia podróżować.... do momentu, gdy nie bolą nóżki. Wtedy zwykle z pomocą przychodzi silny tata, ponieważ spacerówkę już dawno temu odstawiliśmy w kąt. Czego oczekiwać od dziecka, skoro to My wyciągamy Go na dłuższe przechadzki - musimy Mu czasem pomóc. Jakie życie byłoby piękne, gdyby w takiej sytuacji można byłoby się teleportować i znaleźć się w wymarzonym miejscu, kraju, mieście. Stanąć tuż przy Big Benie, lub wsiąść do żółtego tramwaju.. Jest to prawie możliwe dzięki wyjątkowej książce Atlasie Miast - Podróżuj po świecie z 30 stoma mapami miast, do której ilustracje opracował bardzo znany na świecie ilustrator Martin Haake. Ilustracje są niesamowicie wciągające i bardzo modernistyczne, a książka przy tym wszystkim niezwykle kolorowa. Jeśli nie nazwać wyzwaniem samego chwycenia do rąk przez nasze dziecko tego ciężkiego i dużego atlasu (jeszcze cięższy od Atlasu Usborne), o wymiarach zdecydowanie większych niż format A4, to z pewnością można tak ocenić ogrom informacji w nim odnalezionych przez nasze dziecko. Obrazy bawią, ale też zachęcają do zadawania mnóstwa pytań. Różnorodność detali kulturowych zamieszczonych na jednej mapie (2 strony) każdego ze słynnych miast świata nie daje wytchnienia. Poza tym sama książka i Jej wydanie jest piękne, dobrze oprawione, masywne i także ze względu na estetykę warte podarowania Komuś, położenia jej na regał wśród najlepszych.

Usborne Big Picture Atlas - weekendownik

sobota, września 16, 2017

Usborne Big Picture Atlas - weekendownik


W naszych rękach tym razem fantastyczny, ogromny atlas autorki Emily Bone przeznaczony dla dzieci od 4 roku życia. Jest to wydanie UK, które możecie znaleźć na stronie wydawnictwa Usborne, zawierające aż piętnaście dużych, kolorowych ilustracji map świata, oprawionych w piękną sztywną okładkę. Książka znaleziona w Irlandii Północnej przyciągnęła mocno naszego synka, do tego stopnia, że każdego bierze ją w ręce, lub kładzie na naszym dużym stole i przeglądając z wyjątkową dokładnością flagi państw zadaje mnóstwo pytań. Oczywiście atlas jest dedykowany także dla starszych dzieci, aczkolwiek my sami rodzice oglądając mapy tutaj zamieszczone, czujemy się bardzo zainteresowani. Mimo znajomości większości informacji naniesionych na ilustracjach, chętnie oglądamy wszystko. Przecież, gdy my byliśmy dziećmi, nie było takich pięknych atlasów. Oryginalne ilustracje, olbrzymi format to przemawia za takim atlasem, ale czy tylko? Nasze dziecko od września wkroczyło w świat edukacji szkolnej, już sam fakt pochodzenia, właściwie trój państwowego zobowiązuje nas, jako rodziców do edukacji naszego dziecka w kierunku uświadamiania tradycji i podstawowych zagadnień państwowych poruszanych w naszym domu. Taki atlas to ciekawy początek do dalszej edukacji. Co interesującego można odnaleźć 'jadąc' palcem po mapie?


węgierska bajeczka - Bogyó és Babóca Alszik

środa, września 30, 2015

węgierska bajeczka - Bogyó és Babóca Alszik



Dzisiaj mamy Dzień Chłopaka, a ja mam ich w domu dwóch. Lecz kiedy dwóch chłopaków jest w domu przez cały dzień (gdy tata Alka zakończy dwudniowy  godzinowy maraton w pracy), to w pewnym momencie już dla mnie za wiele tego... :) A tak poważnie. Kocham swoich panów, ale każdy, no każdy powód jest dobry, aby odrobinę czasu znaleźć tylko dla siebie. Jeśli więc dodatkowo tatuś jest przeziębiony i przebywa większość dnia w domu - to wraz z synkiem na szczęście potrafią się sobą zająć. Może więc skupię się na ich dzisiejszym zajęciu, a moje niech pozostanie 'nieistotne' w tym wpisie. Choć przyznam podsłuchałam troszeczkę i nawet sporo zrozumiałam, a wieczorem dorwałam się do rysowanki i dodatkowo obejrzałam.. Fajna, fantastyczna jest! O czym piszę? 


Fantastyczna książeczka, którą otrzymaliśmy dla Alexandra od Jego wujka, która jest węgierską rysowanko-opowiadanką znanej na Węgrzech pisarki i ilustratorki Eriki Bartos. Z wielką pasją i dużym nastawieniem na świat dziecka tworzy Ona książeczki, i jest dominującą postacią w literaturze dziecięcej. Bogyó és Babóca Alszik -Bogyó i Babóca Śpią, to dwa opowiadania o ślimaku i biedronce z serii o owadach. Książeczka zawiera historyjki o życiu przed, podczas i po śnie (nad ranem i wieczorami) małych istot - ślimaczków i owadów, które przedstawione są dokładnie jak małe dzieci. Funkcjonują w swoich małych domkach, lecz tuż obok otacza ich wielki świat. Opowieści i ilustracje obrazują codzienne zwyczaje i zachowania dziecka, ich zabawę z przyjaciółmi. Autorka przekazuje odczucia dziecka w wielkim świecie, oraz Jego tkliwość i dylematy, pewną niesamodzielność, relacje międzyludzkie, oraz co wokół jest dobre, a co złe. 

Eduteczka 2-latka z Biedronki - wydawnictwo Olesiejuk

wtorek, września 15, 2015

Eduteczka 2-latka z Biedronki - wydawnictwo Olesiejuk


Drodzy Rodzice, czy Wasz Maluszek stał się już posiadaczem teczki edukacyjnej z serii Elefun Books firmy Olesiejuk? Eduteczkę, w której znajdują się dwie części zestawu + kolorowanka można zakupić w Biedronce za naprawdę niewielkie pieniądze, dokładnie za taką kwotę 8,99, za którą kupilibyśmy w innym sklepie tylko 1 szt podobnego zeszytu edukacyjnego. W ramach rozszerzania asortymentu dla dzieci Biedronka wprowadziła do oferty tę nową linię produktów edukacyjnych dla najmłodszych – „Elefun books”, dla dzieci od drugiego do piątego roku życia. Teczki edukacyjne „Elefun books” pozwalają na rozwijanie u dzieci takich umiejętności jak: spostrzegawczość, zdolność logicznego myślenia oraz umiejętności manualne, a także umożliwiają im wyrażenie własnych emocji i upodobań. Najlepszą formą nauki jest twórcza zabawa. Eduteczka 2-latka jest doskonałym połączeniem obu tych aktywności. Rozwiązywanie zagadek, wskazywanie podobieństw i różnic, kreślenie, rysowanie, malowanie, kolorowanie. Uzupełnieniem zabaw są naklejki, które jako dodatkowa część nauki służą też do nalepiania w odpowiednie miejsca, jak również mogą być traktowane przez dziecko jako wykończenie zadania i nagroda.
liczymy, poznajemy zwierzątka! - zestaw edukacyjny Wilga

środa, lipca 29, 2015

liczymy, poznajemy zwierzątka! - zestaw edukacyjny Wilga


Pogoda w Północnej Irlandii, już od kilku dni płata nam figla. Postanowiła o nas zapomnieć, nie dopisuje.. Ułożyliśmy więc sobie odpowiednio dobrany harmonogram domowy i bawiąc się - uczymy. Alexander układa swoje pierwsze puzzle, poznaje nowe zwierzątka, uczy się liczyć. Dzisiaj w ruch poszła nowa książka do nauki liczb z zestawem edukacyjnym, które kupiłam synkowi wraz z innymi książeczkami w Polsce. W skład kompletu wydawnictwa Wilga wchodzi kółko do liczenia, takie obrotowe - którym sam po boku książki obraca, oraz 10 kart dwustronnych z obrazkami (liczby i zwierzaki), które Alek układa w odpowiednie pola. Komplet jest przeznaczony dla dzieci od 3 lat, dlatego Alexander przegląda go tylko razem ze mną. Cała książeczka -'Strach Piotruś Poznaje Liczby' (mowa oczywiście o strachu na wróble) wykonana jest ze sztywnego kartonu i zawiera ciekawą opowieść. Na tę chwilę odczytuję synkowi ją, podczas, gdy układając wspólnie przewracamy poszczególne strony. Na stronach zawarte są wskazówki dla dziecka, które ułatwiają wypełnianie układanek w odpowiednie pola. Te instrukcje zostały zabawnie napisane w formie rymowanki. Każda rymowanka dotyczy innej liczby, a co za tym idzie -innego zwierzaczka z hodowli Pana Pszeniczki, o którym jest opowieść. Ulubionym fragmentem Alexandra z Jego układanki są strony z krowami i cielaczkami, oraz te z owcami i jagniątkami, gdzie znajdują się miejsca od cyfry 3 do 5.

Moje Dziecko Czyta konkurs

czwartek, kwietnia 23, 2015

Moje Dziecko Czyta konkurs





Dziś  Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Mam wielkie szczęście. Wrodzoną ciekawość świata, dobry wzrok i pamięć, w których pomieściłam, włącznie z własną, wiele pięknych historii życiowych. 

Wczoraj po powrocie z plaży spotkała nas przemiła niespodzianka. Nie spodziewałam się paczki tak wcześnie, wiem, że była wysłana w poniedziałek, a tu masz... Na drugi dzień jest u nas. Oczekiwana przez nas przesyłka z książką -Sto Bajek Jana Brzechwy, którą wygraliśmy w konkursie już jest u nas. I właśnie ją przeglądamy. Jest fantastyczna, posiada mnóstwo ilustracji i jeszcze więcej wierszy. Czytając je (szczególnie te o zwierzętach) przypominam, sobie lata dzieciństwa, lata szkolne i czasy, gdy sama recytowałam z pamięci niektóre z nich. Teraz stają mi się jeszcze bliższe, gdy mogę je zadeklamować dla rodziny, czyli dla mojego partnera (Węgra) słuchającego z zaciekawieniem twórczości polskiego znanego poety bajkopisarza, oraz dla synka, który z uśmiechem i otwartą buźką czeka na następny. To właśnie cieszy najbardziej, bo właśnie dla Niego starałam się o nagrodę.
kolekcja Dziecka - Najpiękniejsze Bajki Świata

czwartek, listopada 27, 2014

kolekcja Dziecka - Najpiękniejsze Bajki Świata



Dzisiaj powrócę do omawianego już przeze mnie tematu bajek kolekcji Dziecko. W tej kolekcji znajduje się 20 znanych bajek świata, napisanych od nowa przez dwóch wybitnych autorów - Jarosława Mikołajewskiego i Grzegorza Kasdepke, w humorystycznej i nowatorskiej interpretacji. Bajki zostały wspaniale zilustrowane, przykłuły moją uwagę znajdujące się  w nich po prostu cudowne, zabawne rysunki ilustratorów -Agnieszki Żelewskiej, Pawła Pawlaka i Elżbiety Wasiuczyńskiej. Do każdej książeczki dołączona jest płyta CD. Głosy swoje użyczyli Wojciech Mann oraz Magda Umer, moja faworytka w tym wydaniu. 


Moją ulubioną baśnią pod względem walorów wyżej wymienionych jest Trzy Świnki - to 11 minut zabawnej opowieści o tych trzech tłustych świnkach, które  były smacznym kąskiem dla wilka. Z kolei Alka najbardziej zafascynował wilk, którego rysunkom mój synek bacznie się przyglądał na kilku stronach. Znów wyszło tak, że i tata stał się świadkiem domowego czytania, kiedy był obecny w salonie. Wreszcie usłyszał legendę Wawelskiego Smoka, co bardzo Go zafascynowało i dał się ponieść wyobraźni przenosząc się wraz z baśnią do krakowskiej pieczy.




Pokazałam Alexandrowi książeczki, które w ciągu dnia wydobyłam z komody. Bajki te już miały swoje pięć minut w życiu Alexandra, jakiś czas temu. Wtedy oglądaliśmy tylko piękne, kolorowe obrazki z kolekcji Najpiękniejszych Bajek Świata, a dokładnie z dwóch z nich, tych, które uważam za odpowiednie do pokazywania dla najmłodszych. Mowa tutaj o bajkach Trzy Świnki oraz Smok Wawelski. Z tej kolekcji, którą nabyłam w prowadzonym niegdyś saloniku prasowym mi osobiście te dwie najbardziej przypadły do gustu, zarówno jeśli chodzi o ilustracje, jak i o treść. Wówczas, gdy je kupowałam, tak bardzo mi się spodobała ta seria, że nie mając dziecka sprawiłam sobie te cztery bajki, z myślą, że może kiedyś... będę mogła Komuś je poczytać. 




No właśnie i okazało się, że teraz mam Komu, a z pewnością będę miała za jakiś czas. Na razie Alexander jest może trochę mały na słuchanie dokładnej treści, ale w każdej z bajek do okładki załączona jest płyta (audiobook), w której piękną formę czytanej baśni może wsłuchać się każdy -duży, młodszy, i najmłodszy. :)


Znajdziesz mnie tutaj

Copyright © 2017 weekendownik